czwartek, 29 stycznia 2015

Cześć. Padam z nóg. Dziś byłam na zakupach i byłam u ortodonty (będę miała stały aparat). Miałam napisać historię mojej psinki lub kici, więc napiszę o psie. Rok temu, wieczorem dowiedziałam się od mamy że będziemy mieć pieska. Byłam szczęśliwa bo miałam tylko, kota a bardzo chciałam pieska. Po 6-8 tygodniach poszłyśmy z mamą wybrać szczeniaka (poszliśmy to takiej pani co mieszka niedaleko nas). Miałam wziąć czarnego samczyka ale okazało się że są brązowe, a samiczki są czarne. Wybrałam najmniejszą suczkę z miotu. Na łapce miałą lekko białą łatkę i była cała czarna <3. Przynieśliśmy ją w zielonym koszyczku. Gdy wchodziliśmy w naszą ulice Perełka (tak ją nazwałam) była już tak zaciekawiona że próbowała wyjść z jej koszyczka. Po wejściu do domu była trochę przytłumiona, w końcu rozstała się z trójką rodzeństwa, mamą, tatą i jeszcze z jedną suczką. Mój brat i tata nic o tym nie wiedzieli bo tata by się nie zgodził,a bratu zapomniałam powiedzieć :P. Tata na początku był zły ale nie miał nic przeciwko żeby została, bo było mu żal jej oddać. I tak Perełka została członkiem naszej rodziny. A i jeszcze małe info o niej. Urodziła się 1 września 2013 roku. Obecnie ma niecałe rok i pół. Czasem widzi się z mamą ale rzadko. Jej rodzeństwo zostało oddane w inne dobre i kochające ręce, tylko jej jedna siostro została z rodziną. Myślę że tyle wystarczy. No to pozdrawiam i dobranoc :* .

P.S. Zdjęcie z dzisiejszej sesji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz